March 1, 2014

Always a winner


Last Saturday Julian was booked to play at a charity gig. Since he was still recovering from his surgery and was spending most of his days on the couch with his foot elevated, I was on a shopping duty when it came to his gig outfit. I should probably mention that he decided what he was going to wear about 11am and he had to be at the venue at 12.30pm…
So I rushed to the mall to get the black shirt he requested. I was pretty happy with myself as the whole "last minute shirt buying operation" took me about 10 min. But then instead of going straight back home I stopped at one of the shops. I was not planning on buying anything but (funny how there is always a "but" at the end of that sentence) I saw this incredibly simple black dress and I knew it would be perfect for me to wear at Julian's gig. Plus it was ridiculously cheap. Still pretty good, I managed to make a return trip to the mall and bought two items in less than half an hour :)

Since there was absolutely no time for any outfit photos on that day and Julian was still unable to walk for more than five meters, we took these photos yesterday. I ended up mixing the dress with a pair of sneakers. I know it is the least likely combination you would think of but when I was trying on the dress in a shop, I happened to be wearing those shoes and I really liked this unusual mix.


P.S. We made it to the gig on time. Julian did amazingly well and the whole thing turned out be a huge success:) The last photo shows Julian in action ;)


W zeszla sobote Julian gral na koncercie charytatywnym. Jako, ze wciaz dochodzil do siebie po operacji i wiekszosc dni spedzal na kanapie z noga w gorze, ja zostalam oddelegowana do centrum handlowego w celu zakupu czarnej, meskiej koszuli. Powinnam rowniez wspomniec, ze Julian zdecydowal sie w czym wystapi na koncercie okolo 11 rano a o 12.30 mielismy byc juz na miejscu…Takze nie tracac czasu na zbedne dyskusje wyruszylam na polowanie na czarna koszule. Cale szczescie, ze mieszkamy dosc blisko centrum handlowego, wiec po okolo 10 minutach dzierzylam w dloni torbe z wyzej wymieniona koszula. I wszystko przebiegaloby zgodnie z planem, gdyby nie to, ze nie oparlam sie pokusie zajrzenia do jednego z moich ulubionych sklepow. Nie mialam w planach niczego kupowac, ale (zabawne ze to zdanie ma zawsze na koncu "ale") kiedy zobaczylam ta bardzo prosta, czarna sukienke, to w jednej chwili stwierdzilam, ze bylaby idealna na koncert Juliana. Do tego byla niesamowicie przeceniona. Mimo tego nieplanowanego przystanku udalo mi sie zamknac cala misje zakupowa w pol godziny :)


Jako, ze w sobote zupelnie nie bylo czasu na robienie zdjec a do tego Julian nie byl w stanie przejsc wiecej niz piec metrow, sesje przelozylismy na wczoraj. Zdecydowalam sie polaczyc dosc elegancka sukienke z para sportowych butow. Wiem, ze jest to malo oczywisty wybor, ale kiedy ja mierzylam w sklepie, mialam na sobie wlasnie te buty i zupelnie niespodziewanie spodobal mi sie ten malo prawdopodobny duet.

P.S. Na koncert dotarlismy na czas. Cale przedsiewziecie okazalo sie sukcesem, w czym Julian mial swoj maly udzial :) Na ostatnim zdjeciu mozecie ogladac Go w akcji ;)













I was wearing:
dress - Dotti
shoes - Nike
sunglasses - Ray Ban
« Newer Post Older Post »

2 comments