February 13, 2015

Four years :)


Today is exactly 4 years since Julian and I got married. I still cannot believe it has been 4 years…It is a given that wedding day is extraordinary  for all couples, however for us it carries a very special meaning. Most of you wouldn't know the circumstances that surrounded months leading up to our wedding and they were quite difficult to say at least…
Two months before the wedding Julian had an accident and broke his tailbone, which led to two hospital stays…Of course as a result he could not work (I was a student at the time) so things were looking pretty bad or I should say extremely bad…We were broke. In fact we were so broke that we were talking about postponing the wedding. There were a lot of difficult conversations and a lot of tears…Then a month before the wedding Julian had a foot surgery…However despite everything we decided to go ahead and somehow get married, even though we had absolutely no money…It was ONLY possible thanks to our amazing families and friends. If it was not for them this wedding would not have happened…And the day turned out to be absolutely PERFECT. We would not change a thing about it :)

P.S. Of course we could not afford to hire a photographer but on the morning of the wedding one of Julian's friends called and asked if we had a photographer. Julian said that we did not so Dan (who is not a wedding photographer) offered his services for free…and that is how we ended up with these beautiful photos :)

Dzis mijaja dokladnie 4 lata od naszego slubu. Wciaz jeszcze do mnie nie dociera, ze to juz 4 lata…Oczywistym jest fakt, ze dzien slubu, to niezwykly czas w zyciu kazdej pary, ale w naszym przypadku ten dzien jest podwojnie szczegolny. Wiekszosc z Was nie wie w jakich znajdowalismy sie okolicznosciach kilka miesiecy przed slubem. Delikatnie mowiac nie byly one zbyt sprzyjajace…Dwa miesiace przed slubem Julian mial wypadek i zlamal kosc ogonowa, co zakonczylo sie dwukrotnym pobytem w szpitalu. Oczywiscie nie byl w stanie pracowac, ja w tym czasie bylam studentka, wiec jak mozecie sobie wyobrazic nasza sytuacja byla nieciekawa, a mowic wprost byla tragiczna…Bylismy splukani…bylismy splukani do tego stopnia, ze rozwazalismy nawet przelozenie slubu. Odbylismy wiele trudnych rozmow, laly sie lzy…Do tego miesiac przed slubem Julian przeszedl kolejna operacje, tym razem stopy…I wtedy podjelismy decyzje, ze mimo wszystko (nie mielismy pojecia jak) pobieramy sie w wyznaczonym terminie. Slub doszedl do skutku TYLKO i WYLACZNIE dzieki pomocy jaka otrzymalismy ze strony najblizszych i przyjaciol. Gdyby nie Oni, nasz slub nie mialby miejsca…A on nie tylko sie odbyl, ale przeszedl nasze nasze najsmielsze oczekiwania.

P.S. Oczywiscie nie bylo nas stac na wynajecie fotografa, ale wczesnym rankiem w dniu slubu zadzwonil jeden z przyjaciol Juliana i zapytal czy mamy fotografa. Julian zgodnie z prawda odpowiedzial, ze nie i wtedy Dan (ktory nie jest nawet zawodowym fotografem) zaoferowal swoje uslugi…i tak oto stalismy sie posiadaczami tych pieknych zdjec :)




















« Newer Post Older Post »

No comments?!

Leave a comment!