March 7, 2015

Sunday hike


On the last day of our camping trip, Julian suggested a family hike to see a decommissioned railway bridge. Everyone jumped at the idea and before heading back to Auckland we set off on this mini adventure.
What started off as a rather cool day, soon turned into a scorching hot one, and we quickly started taking off outer layers of our clothing. By the time we got to the bridge some of us stripped just to shorts... We walked through a beautiful forest, climbed a few hills and admired the beauty that surrounded us from every angle. It is impossible to describe how many shades of green we managed to see. And then in the middle of nowhere appeared this huge concrete structure, which turned out to be the new railway bridge. It really was breathtaking. However this was not the destination of our hike so we kept walking until we found ourselves on the old bridge. Of course we had to walk its length ;) I don't suffer from fear of heights but I did feel dizzy a few times when I looked down…It was very high and the gaps between the tracks were quite big, which made me even more scared…However I pulled myself together and walked all the way, took some photos and stopped to breathe it all in. I don't think New Zealand will ever cease to amaze me with its natural beauty…
As much as we wanted to stay there longer, it was time to start the journey back. When we reached the cars there was just one thing left to do…getting ice cream in Ohakune and catching a glimpse of Mt Ruapehu covers in snow. It was a very nice ending to the whole trip. I think that weekend meant a lot for every single one of us.

P.S. Thank you for sending all those lovely messages after my previous posts. I really appreciate them.

Ostatniego dnia naszego pobytu w Ruatiti Julian zasugerowal piesza wycieczke, ktorej celem bylo obejrzenie starego mostu kolejowego. Most od okolo 20 lat nie spelnia swojej funkcji, ale dopiero niedawno zostal oddany do uzytku dla zwiedzajacych. Wszyscy ochoczo przystali na ta propozycje i przed powrotem do Auckland wyruszylismy na ta mini wyprawe. Poczatek dnia zapowiadal sie raczej chlodno, ale dosc szybko okazalo sie, ze bedzie to jeden z najbardziej upalnych dni tego lata. Niemal natychmiast po rozpoczeciu marszu zaczelismy zrzucac z siebie kolejne warstwy odziezy. Niektorzy z nas tak sie rozochocili, ze zanim dotarli do mostu, to mieli na sobie juz tylko szorty…Trasa prowadzila przez przepiekny las, po drodze wspielismy sie na kilka wzgorz, podziwiajac piekno natury otaczajace nas z kazdej strony. Nie jestem w stanie zliczyc ile odcieni zielonego cieszylo nasze oczy. I wtedy posrodku niczego wyrosla przed nami ogromna, betonowa konstrukcja, ktora okazala sie byc nowo wybudowanym mostem. Widok naprawde zapieral dech w piersiach. Aczkolwiek, jako, ze to nie byl cel naszej wycieczki, pomaszerowalismy dalej az znalezlismy sie na starym moscie. Oczywiscie przeszlismy go wzdluz i wszerz. Zazwyczaj przebywanie na wysokosciach nie wzbudza we mnie jakis specjalnych lekow, ale przyznam, sie kilka razy zakrecilo mi sie w glowie, kiedy spojrzalam w dol…Bylismy naprawde wysoko, a szpary miedzy torami byly dosc duze, co tylko potegowalo moj strach. Na szczescie jakos udalo mi sie opanowac drzenie rak i nog na tyle, abym mogla przespacerowac sie po moscie, zrobic zdjecia i nie myslec o niczym, tylko podziwiac po raz kolejny przecudne nowozelandzkie krajobrazy. Mysle, ze piekno tego kraju nigdy nie przestanie mnie zadziwiac…
Z ociaganiem opuszczalismy to miejsce, ale bylo juz popoludnie i czas najwyzszy, aby wyruszyc w droge powrotna. Mimo braku czasu nie moglismy nie zatrzymac sie w Ohakune na lody, ktore jedlismy podziwiajac wulkan Ruapehu pokryty sniegiem. Bylo to niezwykle przyjemne zakonczenie calego wyjazdu, ktory zostawil slad w kazdym znas.

P.S. Bardzo dziekuje Wam za wszystkie wiadomosci, ktore otrzymalam po opublikowaniu poprzedniego wpisu. 




New bridge
Nowy most




Old bridge
Stary most











« Newer Post Older Post »

No comments?!

Leave a comment!