October 27, 2015

If you have nothing nice to say...


This topic is very close to my heart because I have been dealing with it well over 10 years and frankly I have had enough...I am naturally slim. I do not follow any diet. Yes, I try to eat healthy, I try to exercise but no matter what I do my weight stays the same and it has been the same for over a decade. I guess I have been blessed with good genes and fast metabolism. And while you may think it is pretty lucky because I can eat all the cakes, ice cream and chocolate in the world and still fit jeans I wore when I was 21, you could not be more wrong.
I cannot even describe how many times I had to listen to comments regarding my weight,  my eating habits, advice on what I should eat or how much I should put on weight. And you know what? Not just from my concerned family members but mostly from people who barely know me...Latest example? Here it is...Apart from my full-time job I also work as an interpreter for hospitals in Auckland, which basically means that I get called when Polish people who do not speak English need to see a doctor. I really enjoy doing it, because I know how much they appreciate having someone there to make things easier for them in very important matters and I am happy to help. However sometimes I am exposed to situation like this one:
A new client, lady whom I just have met, out the blue asks me how much I weigh...I still (even after so many years) get gobsmacked when I hear this question from a complete stranger...Why on earth do you need to know how much I weigh...I mutter some number and then she proceeds to tell me about how tall her daughter is and how much she weighs and that I should put on weight a bit...Do you know what I REALLY want to say in these moments? I just want to say: "Yeah, well, I reckon you should lose some, I would say about 10kgs, maybe a bit more?", of course I never say it and most likely never will...A few weeks later I have a hospital visit with the same client. I arrive first, I check in at the reception and before I even see this lady, I (and half the hospital) can hear  her yelling from 20 meters away: "There you are, I think you are even skinnier that you were last time. Did you lose weight?!" Fortunately nobody in the hospital can understand Polish so this embarrassing situation is contained between the two of us. And believe me, this is just one of many, many times where I am forced to justify that this is the way I am. What gets me the most is that this kind of behaviour is totally acceptable by our society. However if I came up to somebody who is overweight and said: "Hey! how much do you weigh? I think you are too fat and you should lose some weight" (or something along those lines) I would be considered terribly rude, yet people who express their opinion about the way I look, feel like they have the right to do so. I know I am not the only one experiencing this gross insensitivity and lack of tact. A few days ago one of my Facebook friends changed her profile picture and of course people are liking it and some decide to comment. And guess  what? One person felt this irresistible urge to leave four comments in which she proceeded to tell my friend that she: a) lost too much weight, b) should not be losing anymore, c) she used to look better and my favourite d) she was only saying all of the above because she was concerned about my friend's wellbeing...Seriously?! You were concerned? Then why didn't you send a private message, or text her or call or even better meet up with her. Because if you were really concerned then this is what would be an appropriate thing to do, not to plaster your irrelevant opinion all over Facebook. I do not know why people think that they should express their opinion about how others look. I cannot imagine telling somebody that they used to look better, they need to lose/put on weight, change the way they dress, etc. the list is endless. What makes people believe that their opinion about others is relevant? It is not! Moreover it only shows their lack of basic manners. The only time I comment on somebody's appearance is when I have something nice to say. If I do not, I simply keep my mouth shut. It is that easy! So if you are guilty (subconsciously or consciously) of doing this, please think twice next time you feel the urge to express your views on matters that are none of your business.

Temat, ktory dzis poruszam jest mi bardzo bliski, poniewaz zmagam sie sie tym problemem juz ponad 10 lat i chwilami mam naprawde dosc...Z natury jestem osoba szczupla. Nie jestem na diecie. Tak, staram sie zdrowo odzywiac, cwiczyc, ale bez wzgledu na to czy biegam/plywam codziennie czy raz na pol roku, moja waga pozostaje na tym samym poziomie i taki stan rzeczy utrzymuje sie od ponad dekady. Dostalam w posagu dobre geny i szybki metabolizm. I pewnie wiekszosci z Was wydaje sie, ze mam szczescie, bo moge bezkarnie objadac sie ciastami, wszelkiej masci lodami, czekoladami i wciaz nosic ten sam rozmiar jeansow, ktory nosilam w wieku 21 lat, jednak rzeczywistosc nie jest taka rozowa. Nie jestem Wam w stanie opisac ile razy musialam wysluchiwac (nie tylko od czlonkow mojej najblizszej rodziny), ale w wiekszosci od obcych lub ludzi, ktorych ledwie moge nazwac znajomymi, uwag na temat mojej wagi, mojej diety, mojego stylu zycia. Porad ile powinnam przytyc i przestrog, co sie stanie jesli tego nie zrobie. Najnowszy przyklad? Bardzo prosze...Oprocz mojej "normalnej"pracy, jestem takze zatrudniona jako tlumacz w szpitalach w Auckland, co w praktyce oznacza, ze jestem wzywana jesli pacjent narodowosci polskiej, ktory nie mowi po angielsku ma wyznaczona wizyte u lekarza. Niezmiernie ciesze sie, ze mam mozliwosc pomoc takim osobom, bo wiem ile dla nich znaczy obecnosc kogos, kto ulatwia komunikacje w niezwykle waznych sprawach. Niemniej czasami zdarzaja sie takie sytuacje jak ta ponizej:
Nowa klientka, pani, ktora poznalam kilka chwil wczesniej, ni stad, ni zowad pyta mnie ile waze...A ja mimo, ze przerabialam to juz dziesatki razy, jestem tak samo zszokowana tym pytanie, jak bylam za pierwszym razem. Rzucam polglosem jakas liczbe, a wtedy moja rozmowczyni uznaje za stosowne poinformowac mnie ile wzrostu ma jej corka, ile wazy i ile ja powinnam przytyc...Wiecie, co ja tak NAPRAWDE chcialabym odpowiedziec w takim momencie? "Tak? A ja mysle, ze pani jest bardzo otyla i powinna panic zrzucic tak z 10 kilogramow na dobry poczatek". Oczywiscie nigdy tego nie powiedzialam i pewnie nigdy nie powiem...Kilka tygodni pozniej wizyta w szpitalu z ta sama pacjentka. Przyjezdam pierwsza, melduje sie w recepcji i zanim jeszcze zdaze ujrzec moja urocza klientke z odleglosci 20 metrow slysze (ja i pol szpitala): "O tu pani jest. Chyba jest pani jeszcze chudsza niz poprzednim razem. Czy pani schudla?!" Na szczescie poza nami dwiema w szpitalu nikt nie zna polskiego, wiec tylko my jestesmy uczestniczkami tej zenujacej (niestety tylko dla mnie) sytuacji. I wierzcie mi, to jest tylko jedno z wielu wydarzen, kiedy musze usprawiedliwiac dlaczego wygladam tak, jak wygladam. Tym, co irytuje mnie najbardziej jest fakt, ze tego typu zachowania i komentarze sa akceptowane przez spoleczenstwo. Bo gdybym ja na przyklad podeszla do zupelnie obcej (lub nawet znajomej osoby) z widoczna nadwaga i powiedziala cos w tym stylu: "Witam! Ile wazysz? Az tyle?! Zdecydowanie jestes za gruba, musisz schudnac przynajmniej 10 kilogramow!", to zostalabym uznana za ostatnie chamidlo i osobe bez grama taktu. Natomiast kiedy odbiorca jestem ja, osoba nie majaca problemow z waga, jedyna sluszna reakcja jest niesmialy usmiech i podziekowanie za tak cenna rade...Wiem, ze nie tylko ja doswiadczam tego typu traktowania. Zaledwie kilka dni temu, jedna z moich facebookowych znajomych zmienila swoja zdjecie profilowe. Oczywscie wszyscy lakuja, ktos tam sie pokusi o komentarz i nagle jest: ciocia dobra rada, ktora zostawia az 4 komentarze pod zdjeciem mojej znajomej, w ktorych informuje ja, ze: a) za duzo schudla, b) nie powinna wiecej chudnac, c) kiedys wygladala o niebo lepiej, d) te wszystkie komentarze wynikaja z troski o zdrowie mojej znajomej...Serio?! Jesli tak bardzo obchodzi cie jej zdrowie, to dlaczego nie wyslalas prywatnej wiadomosci, napisalas smsa, zadzwonilas, a jeszcze lepiej dlaczego nie umowilas sie na spotkanie, tylko wypisujesz te godne pozalowania uwagi na forum (pewnie w nadziei, ze ktos ci przytaknie i bedziecie mogly w grupie wyrazac swoja "troske"...). Nie potrafie zrozumiec, co kieruje ludzmi, ktorzy komentuja wyglad innych w taki sposob. Ja nie wyobrazam sobie, zebym miala powiedziec komus, ze kiedys to lepiej wygladal/a, powinien/a przytyc tudziez schudnac, zmienic styl ubierania, itp. lista ciagnie sie w nieskonczonosc. Co sprawia, ze ludziom wydaje sie, ze ich opinia na temat innych powinna byc uslyszana i ma jakiekolwiek znaczenie?! Nie ma zadnego, a swiadczy tylko o braku podstawowych manier i taktu. Jedyna sytuacja, w ktorej ja wyrazam zdanie na temat czyjegos wygladu ma miejce wtedy, kiedy mowie cos milego. Jesli nie mam nic milego do powiedzenia, to sie nie odzywam. To takie proste! Jesli i tobie zdarza sie (nieswiadomie badz swiadomie) komentowac czyjas aparycje, to nastepnym razem kiedy poczujesz niepohamowana chec wyrazenia swojego zdania, zastanow sie dwa razy zanim wypowiesz sie na tematy, ktore zupelnie nie powinny cie interesowac.
« Newer Post Older Post »

2 comments

  1. faktycznie, to są trudne tematy z tą nadwagą :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    ReplyDelete