March 7, 2016

Ruatiti 2016


I am beginning to think that I have reached completely new levels of procrastination, because how else could I explain the fact that my last post was done back in October last year?! In my defence I must add though it has been extremely intense time for us on many fronts and last few months seem like one big blur. Anyway, we were both waiting for February as this was the time when our annual camping trip was scheduled and we were really looking forward to spending some quiet time with friends and family.
Ruatiti did  not disappoint, weather was perfect, river (to my huge surprise) was much warmer than last year and we managed to have a swim every single day. I spent most of the time reading all the books and magazines I was putting aside for months because there was never time to have a few moments for myself. The only downside of the hole trip was the fact that some of the key family members were not there as they are currently travelling (some are in Argentina, some in the US) and having the time of their lives, however everyone is supposed to be home for Christmas so hopefully next year's trip will be even better with the complete crew, plus we have a new member joining ;)

Zaczynam podejrzewac, ze wspielam sie na zupelnie nowe wyzyny prokrastynacji, bo jak inaczej wytlumaczyc fakt, ze moj ostatni wpis mial miejsce w pazdzierniku zeszlego roku? W mojej obronie dodam, ze ostatnie miesiace byly niezwykle intensywne w kazdym aspekcie naszego zycie i teraz kiedy patrze wstecz, to nie wiem jak to wszystko przezylismy. Z wielkim utesknieniem czekalismy na luty, bo wtedy byl zaplanowany nasz coroczny wyjazd na camping i oboje nie moglismy sie doczekac, zeby spedzic troche czasu z rodzina i przyjaciolmi. Ruatiti jak zywkle nas nie zawiodlo, pogoda byla idealna, rzeka (ku mojemu ogromnemu zdzwiwieniu) byla duzo cieplejsza niz w zeszlym roku, wiec nawet takiemu zmarzluchowi jak ja udalo sie codziennie poplywac. Poza tym najwiecej czasu spedzilam na czytaniu tych wszystkich ksiazek i gazet, ktore odkladalam z miesiacami z nadzieja, ze nadejdzie chwila, kiedy bede mogla wreszcie po nie siegnac. Jedynym minusem calego wyjazdu bylo to, ze niestety nie wszyscy kluczowi czlonkowie rodziny mogli w nim uczestniczyc, poniewaz odbywaja w tej chwili podroze swojego zycie (niektorzy w Argentynie, niektorzy w Stanach), ale juz zapowiedzieli, ze na pewno wracaja do domu na Boze Narodzenie, takze w przyszlym roku powinnismy zawitac do Ruatiti w komplecie, plus ktos zupelnie nowy ;)
















« Newer Post Older Post »

No comments?!

Leave a comment!