April 12, 2016

The secret is out...


I thought I was being very sneaky when I mentioned in my post from Ruatiti that next year we will have another member of the crew joining us for the annual camping trip, however I clearly underestimated you...so I guess there is nothing else left but to admit that yes, Julian and I are expecting our first baby :)


Even before we got pregnant we had decided that we would not find out the sex of our baby and we would wait till the big day to see if we are having a boy or a girl. Everything was going according to the plan until our 20 week scan. I was really nervous about it as it is a big one. Baby gets a thorough check-up as doctor determines whether all the organs have developed, whether there are any abnormalities, etc. We had that scan exactly a week ago...As soon as we walked into the doctor's office Julian announced that we do not want to know the sex of our baby. Doctor nodded and the examination began. About 10 min into the scan we could see our baby's profile and it is was so amazing to see his/her little nose, eyes and lips. And it was then when we started having this conversation:

J: "Well, actually it would be quite nice to know what we are having"

Me: "WHAT?! We decided we would not do it!" (I was so worried about the baby being ok that I did not even think about finding out for a second)

J: "I am just saying that it would be nice"

Ok, so I am lying there and now all I can think about is shall we find out or not. After a few minutes I say to Julian:

Me: "Ok, let's do it, let's find out"

J: "Are you sure babe?" Now, he is asking me if I am sure...Of course I am not sure, but you have woken the beast and I cannot stop thinking about it now.

5 minutes later...

Me: "No! Let's wait, we said we would wait..."

J: "Ok, whatever you want babe"

5 minutes later...

Me: "No! Let's find out! I want to know!" In the meantime doctor with a poker face continues the scan while I am still trying to decide what to do...

5 min later...

Me: "No, let's wait!". Doctor has finished the exam (everything looks good) and is looking a bit puzzled at both of us and shyly asks: "Would you like to know?" I look at Julian and basically tell him to decide because I am going crazy and cannot make any decision. I am blaming him as until he mentioned it for the very first time I was feeling pretty positive about not knowing...Finally Julian says: "Ok, let's find out" and then doctor points to the screen and says: "It is a girl".

Julian and I look at each other with the biggest smiles and cannot believe that we know! We are having a GIRL! YAY!!! 
Even though I felt like a loser for a bit that we were not able to wait, I am extremely happy to know that in 4 months we will be welcoming a little girl :)

Kiedy wspomnialam w moim wpisie z Ruatiti, ze w przyszlym roku dolaczy do nas nowy czlonek zalogi, myslalam, ze tak to sprytnie sformuowalam, ze nikt nie domyslil sie o czym mowie...Przyznaje, nie docenialam Was...a zatem nie ma co juz dluzej tego ukrywac...Julian i ja czekamy na naszego pierwszego potomka :)

Jeszcze zanim zaszlam w ciaze zdecydowalismy, ze nie bedziemy sie dowiadywac na kogo czekamy, ze fajnie bedzie miec niespodzianke w dniu porodu. Wszystko szlo zgodnie z planem az do 20 tygodnia, na kiedy to mielismy wyznaczone polowkowe usg. Przyznam, ze bylam nim dosc mocno zestresowana, bo w jego trakcie lekarz sprawdza czy wszystkie najwazniejsze organy sa wyksztalcone, czy nie ma zadnych wad wrodzonych, itp. Nasze usg mialo miejsce dokladnie tydzien temu. Jak tylko przekroczylismy prog gabinetu lekarza, Julian z miejsca oznajmil, ze nie chcemy znac plci dziecka. Lekarz pokiwal glowe i rozpoczal badanie. Po jakis 10 minutach kiedy juz mielismy okazje zobaczyc profil naszego malucha, Jego/Jej maly nosek, oczy, usta, Julian rozpoczyna nastepujaca dyskusje:

J: "W zasadzie to fajnie byloby wiedziec na kogo czekamy"

Ja: "CO?!! Przeciez obiecalismy sobie, ze poczekamy" (Ja bylam tak skupiona na tym, czy z dzieckiem jest wszystko w porzadku, ze zupelnie nie myslalam o plci).

J: "Tak tylko mowie, ze byloby fajnie wiedziec"

No wiec teraz leze na tej kozetce i jedyne o czym jestem w stanie myslec, to czy to chlopiec czy dziewczynka. Po kilku minutach mowie do Juliana:

Ja: "Ok, ja tez chce wiedziec, dowiadujemy sie"

J: "Jestes pewna kochanie?" Teraz pyta mnie czy jestem pewna...oczywiscie, ze nie jestem, ale juz jest za pozno, obudziles bestie i nie jestem juz w stanie przestac o tym myslec.

5 minut pozniej...

Ja: "Nie, czekamy! Obiecalismy sobie, ze poczekamy"

J: "Dobrze kochanie, zrobimy jak uwazasz"

5 min pozniej...

Ja: "Nie, chce wiedziec, dowiedzmy sie!" W miedzyczasie lekarz jak gdyby nic kontynuuje badanie, a ja wciaz bije sie z myslami i probuje podjac jakas decyzje. 

5 minut pozniej...

Ja: "Nie! Czekamy!" Lekarz zakonczyl usg (wszystko wyglada ok), patrzy na nas wyczekujaco i niesmialo pyta: "To chca panstwo znac plec?" Patrze na Juliana, bo ja mam w glowie totalny metlik i mowie Mu, zeby On zdecydowal. Oczywiscie obwiniam Go o wszystko, bo gdyby nic nie wspomnial w trakcie badania, to nie byloby tematu...ale czasu nie da sie cofnac...W koncu Julian mowi: "Ok, prosze nam powiedziec". Lekarz wskazuje na ekran i wypowiada dwa slowa, ktorych nigdy nie zapomnimy...: "To dziewczynka"

Julian i ja patrzymy na siebie z niedowierzaniem a na naszych twarzach maluja sie ogromne usmiechy! Bedziemy miec CORKE! Hurra!
Mimo, ze przez pierwszych kilka godzin bylam troche zla nas nas, ze tak sie poddalismy chwili, bo przeciez mielismy poczekac, to to teraz jestem bardzo szczesliwa, wiedzac, ze za 4 miesiace powitamy na swiecie mala dziewczynke :)






« Newer Post Older Post »

No comments?!

Leave a comment!