April 28, 2017

First dip in the ocean


I think I must have set some new record in procrastination as the photos you are about to see are from the first week of February...I seriously have no idea how people who work full-time, have more than one child and run a household manage to blog even a couple times a week (not to mention those machines who blog EVERY day).
My time-managing skills are clearly mediocre...Anyway, here we are. So going back 2,5 months. We took a family trip to Wenderholm Regional Park. This time it was super special as it was Lola's first proper beach experience that included her very first dip in the ocean :) Our baby girl absolutely LOVES water and was clearly having a great time. Since it was her first contact with a big puddle, of course it had to be documented and not just with an iPhone but with a camera as well. So I grabbed both devices and headed towards the sea. Julian and Lola were already there, it was all very exciting and I realised that duh I had nowhere to put that damn phone as I was wearing a bikini and a beach dress...but hey Julian had shorts on so I asked him to put it in one of his pockets, which he did and problem solved...I kept taking photos, Lola was pretty happy, it was all fun and games until about 15min later I realised that my phone was having its first and most likely last dip in the ocean too...And of course I am one of those super dumb people who never back up so I thought I pretty much lost all of the photos since Lola was born as I got this phone a week before her birth. Fortunately I have been sharing most of the pictures with my family so I was able retrieve them. All in all it was a great day, which will be remembered as Lola's and iPhone's first swim in the ocean.

Mysle, smialo mozemy tu mowic o jakims nowy rekordzie w prokrastynacji, poniewaz zdjecia, ktore za chwile zobaczycie zostaly zrobione w pierwszym tygodniu lutego....Nie mam pojecia jak ludzie, ktorzy pracuja na pelen etat, maja wiecej niz jedno dziecko i prowadza dom sa w stanie publikowac nowe wpisy przynajmniej dwa razy w tygodniu (nie wspominajac juz o tych "maszynach", ktore pisza CODZIENNIE). Najwyrazniej moje zdolnosci organizacyjne sa ponizej wszelkiej krytyki...Ale dosc juz o tym, czas cofnac sie o 2,5 miesiaca. Wybralismy sie na rodzinna wycieczke do Parku Wenderholm. Okazja byla niecodzienna, poniewaz byl to pierwszy prawdziwy kontakt Loli z plaza i oceanem :) Ta dziewczyna, jak mozna bylo sie spodziewac, UWIELBIA wode i bawila sie naprawde swietnie (nie zeby cos mowila, to takie moje luzne przypuszczenia). Jako, ze bylo to pierwsze spotkanie Loli z wielka woda, oczywiscie nalezalo to odpowiednio udokumentowac i nie tam, ze tylko iPhone, matka wziela rowniez normalny aparat. Tak wiec, zlapalam jedno i drugie urzadzenie i pobieglam w kierunku morza gdzie czekali juz Julian z Lola. Wszyscy byli bardzo podekscytowani, a ja szybko przypomnialam sobie, ze mam tylko dwie rece i, ze jak robie zdjecia, to uzywam ich obu i nie mam gdzie polozyc tego cholernego telefonu, bo mam na sobie bikini i plazowa sukienke, ale od czego ma sie ta glowe na karku. Przeciez Julian byl w szortach, wiec poprosilam Go, zeby schowal moj telefon i problem rozwiazany...Zadowolona biegalam dookola pstrykajac setki zdjec, az po jakis 15 minutach zorientowalam sie, ze moj telefon rowniez zazywal swojej pierwszej i najprawdopodobniej ostatniej kapieli w oceanie...I tutaj ze wstydem musze sie przyznac, ze naleze do tej nielicznej grupy osob, ktora nigdy nie zgrywa zdjec, wiec bylam przekonana, ze stracilam wszystkie zdjecia od urodzin Loli. Szczescie w nieszczesciu, ze zasypywalam czlonkow mojej rodziny jej portretami, takze wiekszosc byla do odzyskania. Ogolnie, dzien byl super, zostanie na zawsze zapamietany jako pierwsza kapiel w oceanie Loli i iPhona.


















« Newer Post Older Post »

No comments?!

Leave a comment!