July 17, 2017

Long forgotten holiday


What can I say? Life has been pretty busy lately. Plus Lola entered a stage where she climbs on EVERYTHING and wants to touch EVERYTHING so my days are spent following her and each day where we did not have to go the emergency room I deem as success...
And to think that only 3 months ago we were on holiday and she was barely crawling...Things were definitely easier were she was more stationary...But back to our holiday. As it was going to be our first journey with a 7 month old baby we did not want to go too far, 3-4 hour flight seemed ideal. When you live in NZ and you want to take vacation somewhere relatively close, your options are pretty limited. It is not Europe where in a matter of hours you can be basically in any country. When you are based here your choices are pretty much Australia or nearby islands...Since we had no preferences we let the tickets price decide and we ended up buying flights to Gold Coast. Plan was to rent a car and head to Byron Bay, where we booked a house through Airbnb. That was the plan, but in reality this happened... After landing in Gold Coast we went to pick up the car only to be told by EuRopcar staff that the motorway to Byron Bay was shut due to flooding after cyclone Debbie. We still decided to carry on with our initial plan and use some back roads to get to our final destination. After driving for about 40min on very questionable roads we came to a halt. The road in front of us was completely flooded and there was no way we could go on. So we turned around we went back to Gold Coast. We tried contacting our Airbnb host to let her know we wouldn't be able to stay at her place, however we couldn't get hold of her. By this stage we were getting pretty tired and in a desperate need of having somewhere to crash. We started calling hotels and we managed to book something. It wasn't ideal as we had already spent money on that Airbnb accommodation in Byron Bay and now we had to pay again, however we did not have much choice and we were hoping that our host would understand the circumstances and refund us. While driving to the hotel we were pretty nervous as we did not know what to expect (online photos are often so different from the reality). However as soon as we got there, we knew we made the best decision. The place was basically new, we had stunning views from 34th floor, apartment was fully equipped and we were even provided with a travel cot for Lola. We ended up staying in Gold Coast and taking day trips to various places. It was perfect. The only downside of the whole trip was our Airbnb host's attitude who clearly believed that we had control over the flood and should somehow get to Byron Bay despite the closed roads. She still expected us to pay half of the total amount. Fortunately Airbnb employees were much more reasonable and agreed to refund us 2/3 of the money. Overall our first holiday was a success and we cannot wait to go on the next adventure.


Coz moge powiedziec, zycie ostatnio plynie nam na podwyzszonych obrotach. W duzej mierze dzieki Loli, ktora wkroczyla w faze pd tytulem "musze sie wspiac na WSZYSTKO w zasiegu wzroku" a takze "musze WSZYSTKIEGO" dotknac. Dni uplywaja mi glownie na sledzeniu kazdego Jej kroku i kazdy dzien, ktory nie wymaga wizyty na ostrym dyzurze uwazam za sukces. I pomyslec, ze ledwie 3 miesiace temu bylismy na wakacjach, gdzie Lola niesmialo rozpoczynala swoja przygode z raczkowaniem. Nie da sie ukryc, ze zycie bylo troche prostsze kiedy Lola wiekszosc czasu spedzala stacjonarnie. Ale wracajac do naszych wakacji. Jako, ze mial to byc nasz pierwszy wyjazd z 7-miesiecznym niemowlakiem nie chcielismy jechac gdzies daleko, 3-4 godzinny lot wydawal sie idealnym rozwiazaniem. Kiedy mieszka sie w NZ i chce sie wyjechac na urlop w miare blisko, opcje sa bardzo ograniczone. To nie Europa, gdzie w kilka godzin mozna byc jakimkolowiek jej zakatku...Tutaj do wyboru pozostaje urlop w Australii lub na jednej z okolicznych wysp. Jako, ze bylo nam obojetnie w jakim miejscu bedziemy wypoczywac, ostatecznie cena biletow zadecydowala gdzie sie wybierzemy. I tym sposobem padlo na Australie. Plan byl taki, ze po wyladowaniu na Gold Coast, odbieramy wynajety samochod i jedziemy do Byron Bay, gdzie wynajelismy dom przez Airbnb. Taki byl plan, a rzeczywistosc okazala sie zupelnie inna...Lot uplynal bez niespodzianek, ale juz w wypozyczalni samochodow poinformowano nas, ze autostrada prowadzaca do Byron Bay zostala zamknieta z powodu powodzi po przejsciu cyklonu Debbie. W dalszym ciagu mielismy nadzieje,ze uda nam sie dostac do Byron Bay, ale najwyzej bedziemy musieli jechac jakimis bocznymi drogami. Po okolo 40 minutach jazdy w dosc ekstremalnych warunkach bylo jasne, ze nasz poczatkowy plan wymaga zdecydowanej modyfikacji. Naszym oczom ukazalo sie pasmo wody i nie bylo watpliwosci, ze droga jest zupelnie nieprzejezdna. Nie pozostalo nam nic innego jak wrocic do punktu wyjscia czyli na Gold Coast. W miedzyczasie probowalismy skontaktowac sie nasza gospodynia z Airbnb, zeby dac jej znac, ze nie bedziemy w stanie zatrzymac sie w jej domu, ale nie odbierala telefonu. Zaczynalismy juz odczuwac zmeczenie, niektorzy (czyt. Lola) glod i jedyna rzecza, ktora moglismy zrobic, to zaczac szukac innego noclegu. Humory mielismy troche zwarzone, bo po raz kolejny musielismy placic za zakwaterowanie, ale w tej sytuacji nie mielismy wyjscia. Po kilku telefonach zarezerwowalismy male mieszkanko i ruzylismy w droge. Nie ukrywam, ze troche z dusza na ramieniu, bo czesto zdjecia w internecie zupelnie nie odpowiadaja rzeczywistosci. Ale jak tylko znalezlismy sie na miejscu, to wiedzielismy, ze podjelismy sluszna decyzje. Budynek byl praktycznie nowy, oddany do uzytku zaledwie kilka miesiecy wczesniej, mielismy cudowne widoki z 34 pietra, apartament byl w pelni wyposazony i nawet znalazlo sie lozeczko dla Loli. Koniec koncow caly pobyt spedzilismy na Gold Coast robic sobie dziennie wycieczki do pobliskich miejscowosci.  Bylo naprawde super. Jedynym minusem calego wyjazdu bylo nastwienie naszej gospodyni z Airbnb, ktora uwazala, ze najwyrazniej mielismy wplyw na pogode, powodz i zamkniete drogi, bo oczekiwala od nas, ze pokryjemy przynajmniej polowe kosztow wynajmu. Na szczescie pracownicy Airbnb wykazali wiecej zdrowego rozsadku i zwrocili nam 2/3 wplaconych pieniedzy. Takze mimo wszystkich perturbacji pierwsze wakacje okazaly sie sukcesem i juz niecierpliwoscia czekamy na kolejne.





















« Newer Post Older Post »

No comments?!

Leave a comment!